I już po remoncie. Pokoik córki zawsze miał odcienie błękitu, nawet kiedy nie były one tak modne jak dziś. Ale wszystko było już zakurzone i nadgryzione "ząbkiem" czasu. Dlatego, pora była już najwyższa coś z tym zrobić.Wszystko udało mi się wykonać własnoręcznie. No, może z wyjątkiem wiercenia dziur na półki:). Pomalowałam ściany, kaloryfer, nowy blask uzyskała stara szafa (o niej może w innym poście). Powstał nowy kącik pracy z nowym stolikiem i półkami. Na podłogę, wypatrzyłam idealny dywanik na pchlim targu. I w końcu pożądany efekt został osiągnięty. Na szczęście, ku zadowoleniu córki.
***
Zapraszam.
Nawet klamerki-kurki też poszły w wielki błękit,
oczywiście po mojej ingerencji ;)









































